Doświadczenie bycia na innej planecie musiało być faktycznie dla wielu ludzi pierwszą myślą po wyjściu z wagonów towarowych na rampie obozu koncentracyjnego. Jakby wylądowali na nieznanej im dotąd ziemi. I jak się wkrótce miało okazać, zupełnie nienadającej się do życia – tak jak myślimy o Marsie czy Saturnie. „Widząc niemieckich żołnierzy, członków personelu technicznego i więźniów, którzy na rampie, koło magazynów i w sąsiedztwie pięciu krematoriów pokrzykiwali do siebie po francusku, w jidysz, po węgiersku, słowacku, niemiecku, polsku czy litewsku, pragnęła, aby byli Marsjanami, istotami z innej planety”. Pragnie tego z całych sił Hanka Kauders, kiedy patrzy…
Inne planety
Auschwitz-Birkenau i zamtuz dla żołnierzy gdzieś nad mroźnym Sanem jako inne planety. Ludzie biegający wokół dymiących wciąż krematoriów jako Marsjanie. „Nic z tego. Byłam na planecie Ziemia” – myśli 15-letnia Hanka Kauders, prostytutka w burdelu polowym, główna bohaterka książki Arnošta Lustiga.