Subskrybuj

Miedwiediew, Chodorkowski i my

Cieszyć się przykazano: prezydent Federacji Rosyjskiej z oficjalną wizytą w Warszawie. Stwierdzenie, iż robi to dopiero w trzecim roku sprawowania urzędu i raczej dla rosyjskiego, niż polskiego interesu uchodzi za mało taktowne. Interes Rosji polega między innymi na tym, byśmy się jej nie pętali pod nogami na salonach unijnych, komplikując budowę Gazociągu Północnego.

Nieoczekiwanie bowiem – twierdził premier Putin we wrześniu – zażądaliśmy pogłębienia toru wodnego w pobliżu Szczecina, choć „jak się wydawało – sprawa była rozwiązana i uzgodniona”. Tak czy inaczej, w związku z Nord Streamem czeka nas seria polsko–rosyjskich uścisków dłoni. Ale jednak dobrze, że do tej wizyty doszło. Nurtować może pytanie, na ile Miedwiediew jest tym, za kogo się podaje, a więc demokratą i liberałem, a na ile – przedłużeniem rąk Putina, który z demokracją i wolnością mając…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świętowanie. Rytuał czy rutyna?