Teksty składające się na Drzazgę Mirosława Tryczyka krążą (podobnie jak jego wcześniejsza praca badawcza) wokół pogromów, w jakich w czasie wojny ginęli z rąk swoich sąsiadów żydowscy Podlasianie. Temat Płuczek to bulwersująca, wręcz niewiarygodna, lecz trwająca latami powojenna praktyka: przekopywanie terenów byłych obozów zagłady w Bełżcu i Sobiborze w poszukiwaniu kosztowności w szczątkach ciał. W pierwszym wypadku chodzi więc o przemoc i śmierć, których sprawcami byli Polacy, przejmujący potem majątki ofiar i latami utrzymujący zmowę milczenia. W drugim – o potraktowanie miejsca ludobójstwa i ciał zabitych jako materialnego zasobu, z którego można czerpać korzyści. Oba przypadki oświetlają się, ujawniając nieznośną prawdę. Skoro coś takiego było możliwe, oznacza to, że żydowscy Polacy, obywatele tego samego przedwojennego państwa i przedstawiciele tego samego ludzkiego gatunku, zostali radykalnie wyrzuceni poza obręb wspólnoty. Ich życie nie było postrzegane jako wartość, śmierć jako ciężar, ich ciała nie były ciałami ludzkimi, lecz substancją w rodzaju ziemi czy odpadków.
Trudność pamięci
Na czym polega trudność „trudnej pamięci”, skąd się bierze? Nie chodzi tu tylko o proste zatajanie winy, którą dałoby się ujawnić jednorazowym, przełomowym aktem. Jedna z możliwych odpowiedzi, jaką suflują pamięcioznawcy,…