Subskrybuj
fot. Marcin Jonczyk
Poeta, publicysta. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Znakiem”. Nakładem Wydawnictwa Znak właśnie ukazała się jego książka „Tischner. Biografia”, a w 2019 r. „Dziennik końca świata”. Wydał też m.in. tom miniesejów „Sto lat. Książka życzeń”...

Człowiek ma w sobie windę

Jest w człowieku coś takiego, co wynosi go piętro wyżej, ponad doznania czysto zmysłowe. Niektórzy powiedzą: to złudzenie, tam nic nie ma. Ale nawet jeśli, to sam fakt, że człowiek chce wznieść się ponad siebie, jest czymś pozytywnym. I właśnie ten ruch nazywam duchowością. Choćby to było tylko tyle, szkoda byłoby stracić owo złudzenie. Bo wraz z nim zniknąłby też ów ruch w jego stronę.

Rok temu ukazał się Twój „Dziennik końca świata”. Przewidziałeś pandemię? Cały świat niemalże się zatrzymał.

Pandemia to nie jest żaden koniec świata. Pisząc Dziennik…, miałem raczej na myśli kryzys relacji międzyludzkich, który powoduje, że świat zmienia się w sposób nieodwracalny. Źródłem negatywnych zmian jest to, co się dzieje w ludziach. Gdzieś w ich wnętrzu następuje przejście od ideału wyznaczanego przez słowa: „dialog” i „porozumienie”, w stronę rzeczywistości opisywanej przez: „moje” i „nie wtrącaj się”.

To żadne odkrycie, mądrzejsi ode mnie piszą o tym od wielu lat, ale nie można przestać powtarzać tej diagnozy. Ludziom się wydaje, że zmiana dokona się przez wdrożenie kolejnych procedur. Lecz zasadniczy zwrot musi dokonać się na poziomie duchowym. Kryzys dotyczy relacji – z drugim człowiekiem, ze światem. Jeśli nie podejmiemy się naprawy, to będziemy ten koniec świata nieustannie przybliżać.

Jak go więc oddalać?

Jacek Filek napisał przed laty bardzo przejmujący tekst o tym, że naprzeciwko siebie staje dziś nie religia i ateizm, lecz coś zupełnie innego. Po jednej stronie jest „religia-ja” i „ateizm-ja”, a po drugiej „religia-my” i „ateizm-my”, czyli takie myślenie, które widzi więcej niż tylko własne podwórko, własne bezpieczeństwo, własny interes. We współczesnym kształceniu popełniamy błąd, brakuje uwrażliwienia na owo „my”.

Na czym polega problem z ekologią? Ludzie nie zaczną żyć ekologicznie, jeśli nie zrozumieją, że to, co ich otacza, nie jest czymś osobnym, lecz częścią ich samych. Dopóki nie utożsamimy się z naszym otoczeniem, nie weźmiemy za nie odpowiedzialności. Chodzi o poczucie, że wszystko, co złego robię Ziemi, robię też sobie.

Czy natura jest dla Ciebie ważna? Odkrywasz w niej – w jej doświadczaniu – duchowość?Natura to dla mnie bardziej zwierzęta niż pejzaż. Nie mogę powiedzieć, że spotkania z naturą wiążą się dla mnie z najważniejszymi doświadczeniami duchowymi. Ale odkąd jest w domu kot, zaczęło się zmieniać moje spojrzenie na zwierzęta w ogóle. Bo zwierzęta zmuszają nas do stawiania sobie różnych pytań. Na przykład – czym jest przywiązanie. Przez lata mówiło się, że koty nie wiążą się z ludźmi tak bardzo jak psy. Dzisiaj wiemy z badań, że potrafią się przywiązać znacznie bardziej, tylko zupełnie inaczej to okazują. Koty uczą nas większej elastyczności emocjonalnej, bardziej subtelnego budowania relacji. Zwierzęta mają w sobie coś mistycznego. Krowy, konie, nawet kury, tak bardzo w naszej kulturze…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Duchowość 2.0