Moje pierwsze spotkanie z twórczością Anne Carson miało miejsce pięć lat temu. Znudzony tym, co oferowała polska eseistyka, zacząłem szukać czegoś nowatorskiego w literaturze światowej. Natknąłem się, zupełnie przez przypadek, na jej esej Decreation (Dekreacja) z tomu pod tym samym tytułem – i się zachwyciłem. Kanadyjska pisarka olśniewająco łączy w tym eseju biografie i teksty trzech kobiet: antycznej poetki Safony, średniowiecznej mistyczki Małgorzaty Porete oraz XX-wiecznej filozofki Simone Weil. Całość koncentruje się na ich miłosnej relacji z Bogiem (lub bogiem), wątek dominujący stanowi zaś zazdrość. Jak się okazało, esej uzupełnia opera, za sprawą której Carson przeniosła wysoce teoretyczny tekst w zupełnie inną sferę, rozpisała go na głosy i podporządkowała zaawansowanemu poetyckiemu eksperymentowi. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak innowacyjnym rozwiązaniem w literaturze.
Słowo „innowacyjność” trafnie zresztą określa twórczość Anne Carson, która z każdą kolejną książką łączy światy – wydaje się – nieprzystające, wprowadza nowe rozwiązania formalne, tworzy gatunki literackie.
Harold Bloom, słynny amerykański krytyk literacki, stwierdził, że „niemal nic w książkach [Carson] nie powinno działać, ale ona sprawia, że działa” i określił ją mianem „pisarki mądrości”. Nie był…