Subskrybuj
dr literaturoznawstwa, krytyczka literacka. Autorka książki Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg (2014). Prowadzi zajęcia w Katedrze Krytyki Współczesnej przy Wydziale Polonistyki UJ. W miesięczniku zajmuje się rubryką Stacja: literatura.

Żyć choćby na złość

Przybyszewska zbudowała postać, która nie przystaje do powszechnych wyobrażeń o tradycyjnej roli kobiet ani też nie jest jej prostą negacją. Udało się 80 lat temu złożyć w całość marzenia o emancypacji przez edukację, baśń o opłacalności i atrakcyjności pracy naukowej oraz opowieść o odporności na kuszące pułapki roli żony i matki.

Gdy u schyłku 2018 r. ukazało się długo wyczekiwane polskie wydanie legendarnych Ostępów nocy Djuny Barnes (1892–1982), w podsumowaniach uznano przekład Marcina Szustera za jedno z najważniejszych wydarzeń literackich kończącego się roku. I nic w tym dziwnego, bo przecież ta powieść z 1936 r. należy do klasyki modernistycznej – dużo można było o niej do tej pory przeczytać, u tylu współczesnych piszących można znaleźć odniesienia do niej jako do w oczywisty sposób znanego tekstu kanonicznego. Dziwi jednak brak w tych zestawieniach AsymptotStanisławy Przybyszewskiej (1901–1935), powieści z 1928 r., i to zdziwienie dotkliwe nie tylko w myśl „cudze chwalicie, swego nie znacie”, ale przede wszystkim dlatego, że to wyborna próba prawdziwie współczesnej prozy zdolnej odpowiedzieć na zapotrzebowania nowoczesnego świata. Zestawienie z Barnes nie jest przypadkowe, nie opiera się tylko na datach wydania umieszczonych w stopkach redakcyjnych, ale na tym, jak obie istotne są w historii światowego modernizmu. Niestety, tylko jedna z nich została do tej pory właściwie przeczytana i uznana. * Powieść Przybyszewskiej (jak sama pisarka, ta „cudzoziemka wychowana w Paryżu”) jeszcze na to rozpoznanie czeka. Tymczasem została obsadzona w nośnej roli „doskonałej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Historia jutra