Subskrybuj
fot. Klaudyna Schubert

Gaworzyć do rytmu

W edukacji muzycznej nie chodzi o to, żeby produkować geniuszy, ale żeby dać wszystkim równe szanse. Dążymy do stworzenia społeczeństwa otwartego na muzykę. Inaczej nie byłoby sensu inwestować w instytucje kultury, bo nie miałby kto w niej uczestniczyć.

Łukasz Kraj: W jednym ze swoich tekstów poświęconych roli muzyki w najwcześniejszym etapie rozwoju człowieka Ewa Klimas-Kuchtowa mówi, że „każda matka może poczuć się Pigmalionem, rzeźbiącym doświadczenie własnego dziecka”. Czy podczas zajęć umuzykalniających „Smykowe granie” i Państwo czują się Pigmalionami? A może bliżej Państwu do nauczycieli lub terapeutów?

Jolanta Gawryłkiewicz: Jestem matką, więc najbliżej mi do Pigmaliona [śmiech]. Każdy z nas jest odpowiedzialny za to, ile da swojemu dziecku, w jaki sposób przekaże mu pozytywne cechy, ukształtuje go, ale też zostawi mu wystarczająco wolności, żeby mogło się rozwijać samodzielnie. Na naszych zajęciach umuzykalniających staramy się niczego nie narzucać, nie kształtować za wszelką cenę, proponujemy tylko bardzo różnorodny pokarm muzyczny, a dziecko może wziąć z tego tyle, ile chce, ile potrafi, a potem przetworzyć to i samemu wcielić do swojego życia.

Miłosz Gawryłkiewicz: Naszą rolą jest podążanie za dzieckiem i towarzyszenie mu w jego rozwoju. Nie da się nauczyć muzyki, możemy jedynie kierować dziecięcym rozwojem, zwłaszcza na jego najwcześniejszym etapie – do…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Stoicyzm na nowo odkrywany