Subskrybuj
Dr nauk humanistycznych, socjolog, historyk idei, tłumacz i publicysta. Ekspert Fundacji im. Stefana Batorego. Należy do redakcji „Przeglądu Politycznego”, stale współpracuje z „The Nation” i „Tygodnikiem Powszechnym”.

To nie jest kontynent dla chadeków?

Partie chadeckie, nawet jeśli wygrywają dziś wybory i formują koalicje, borykają się z kłopotami w definiowaniu własnej tożsamości. Ale wybierając odważnie, chrześcijańska demokracja ma wciąż szansę kształtować współczesną Europę.

Bez chrześcijańskiej demokracji za sterami powojennych rządów Francji, Niemiec czy Włoch nie byłoby zjednoczonej Europy. Gdyby nie chadeccy mężowie stanu, tacy jak Alcide De Gasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer, na kontynencie podnoszącym się mozolnie z wojennego gruzowiska być może zbudowano by zupełnie inny ład polityczny, nieoparty na zapisanych w traktatach rzymskich zasadach „harmonijnego rozwoju działalności gospodarczej, stałego i zrównoważonego wzrostu, zwiększonej stabilności, przyspieszonego podwyższania poziomu życia oraz ściślejszych związków między Państwami Członkowskimi

Nawet jeśli zjednoczona Europa, która powstała na skutek ich wysiłków, była ostatecznie tworem na miarę ograniczonych powojennych możliwości, to wizja zaproponowana przez liderów chrześcijańskiej demokracji, w której celem jest nie tylko coraz swobodniejsza współpraca gospodarcza, ale i podnoszenie poziomu życia obywateli, pozostaje również dziś ideałem wszystkich sił proeuropejskich.

To chadecy wyznaczyli horyzont marzeń o Europie, w której naczelną zasadą byłaby wierność wspólnym wartościom, a nie interes narodowy czy klasowy.

W budowanej na cmentarzysku pozostawionym po konfrontacji dwóch totalitaryzmów Europie nie istniała inna siła polityczna, która mogłaby odegrać tę rolę. Komunistów łatwo było oskarżyć o sprzyjanie interesom Związku Radzieckiego – i często, jak w przypadku Francuskiej Partii Komunistycznej, były to oskarżenia niebezpodstawne. Nacjonaliści postrzegani byli jako spadkobiercy nazizmu, również niebezpodstawnie, o czym przekonuje przypadek Wolnościowej Partii Austrii, dziś koalicjanta w rządzie chadeckich ludowców. Została ona w końcu założona w 1955 r. na bazie Związku Niezależnych, uformowanego przez pozbawionych po wojnie prawa wyborczego nazistów. Chadecja wydawała się więc jedyną siłą polityczną, którą zarówno od komunizmu, jak i nacjonalizmu dzielił wystarczający dystans ideologiczny, by mogła wytyczyć kierunek dla powojennej Europy. Demokratyczną legitymizację chadecji ugruntowywały dodatkowo biografie jej liderów, więzionych przez autorytarne i totalitarne reżimy. De Gasperi został aresztowany w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Bosko i przykładnie. Seks i religia