Pustka. Próbuję się nie denerwować. („Szlag by to jasny trafił! Krew mnie zaraz zaleje!”) Nie choruje mi pies, nie umarł. Rodzice zdrowi, dom się nie spalił. Klawiatura też nie wybuchła. Niestety, nie ma czym się w redakcji usprawiedliwić. Nad tym, co napisać, myślę od kilku dni. Właściwie od kilku nocy. Chodzę po mieszkaniu jak Dulski wokół stołu. Powtarzam sobie za Julią…
Autorka opowieści reporterskich Marlene, Papusza, Stryjeńska. Diabli nadali, współautorka książki Krótka historia o długiej miłości.