Być może nie ma lepszych okoliczności do lektury książki Tomáša Halíka Dotknij ran.
Wkładanie palca w ranyCo mogę odpowiedzieć obrazom dokumentującym tragedię? Nagłówki gazet krzyczą, tabloidy coraz agresywniej zadają pytania. Swoje trzy grosze dorzuca także sumienie, nieraz bardziej skutecznie. Zdaj sprawę z własnej wiary, chrześcijaninie – zdaje się wołać wszystko wokół mnie. Tylko ślepy i głuchy nie zauważyłby tego wzbierającego krzyku: gdzie jest twój Bóg? Wolny rynek, demokratyzacja życia społecznego, konsumpcyjny styl życia – osiągnęliśmy nasycenie, a wszechświat relacji międzyludzkich zaczyna stygnąć. W obliczu takich pytań z nasycenia zaczyna wyzierać pustka. No, przestań się migać, chrześcijaninie, i zdaj sprawę z własnej wiary. Nie mam innej odpowiedzi niż ta, którą niemal rozpoczyna swoją książkę Halík. Przed świętym Marcinem zjawił się Szatan pod postacią Chrystusa. Biskup z Tours odrzucił fałszywą wizję, mówiąc: „Gdzie są twoje rany?”. Powtarzam więc za Autorem: „Co zatem mogę robić? Poddawać swoją wiarę i to, co mi się do wierzenia przedkłada, >>testowi świętego Marcina<<. Nie wierzę bogom i nie wierzę wiarom, które potrafią przetańczyć świat, nie zaznawszy jego bólów –…