Był duchem niespokojnym. Nie mógł – nie potrafił? – zagrzać na stałe miejsca. Zmieniały się więc redakcje pism, z którymi współpracował, a on „przelatywał” przez nie niczym meteoryt. Zostawiał po sobie jakiś mniej lub bardziej wyraźny ślad, czasem palił za sobą mosty i wędrował dalej… Ostatnim stałym miejscem jego zatrudnienia okazał się Szpital Psychiatryczny im….
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.