Nie jest łatwo czytać o ciemnej stronie wsi, zwłaszcza komuś, kto tak jak ja łączy z wsią najpiękniejsze wspomnienia dzieciństwa. Nie jest też łatwo o tym pisać, zwłaszcza w kontekście Zagłady polskich Żydów. Od słynnego eseju Biedni Polacy patrzą na getto Jana Błońskiego, ogłoszonego na łamach „Tygodnika Powszechnego” w 1987 roku, wiemy, że to temat, z którym sobie nie radzimy. Każda próba zmierzenia się z tym problemem przypomina wejście na pole minowe i wymaga od śmiałka niezwykłej ostrożności. Dlatego nawet omówienie poświęconej tej problematyce książki chcę zacząć od kilku niezbędnych, jak mi się wydaje, dookreśleń. Są one konieczne, byśmy sobie zdali sprawę, o czym tak naprawdę mówimy, piszemy lub czytamy.
Jest bowiem faktem, że chętniej zatrzymujemy się przy jasnych, heroicznych i martyrologicznych wymiarach polskiej historii. A kiedy myślimy o wsi, to zwykliśmy się zachwycać jej wyjątkowym pięknem, rozpisywać o jej specyficznie polskim charakterze: wieś jako ostoja tradycji, gwarant wartości, które gdzie indziej już dawno się ulotniły. Wieś to ulubiony teren eksploracji etnografów i antropologów, szczególny temat literacki. Wystarczy przywołać jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy współczesnych Wiesława Myśliwskiego, którego powieści, łącznie z wydanym w 2006 roku Traktatem o łuskaniu fasoli, stanowią jeden wielki hymn pochwalny na cześć polskiej wsi. Pisarz w 2004 roku opublikował esej Kres kultury chłopskiej[1], w którym napisał: „Na początek konstatacja, a może nawet prowokacja. Inteligent polski, poza wyjątkami, niewiele wie o kulturze chłopskiej i nigdy nie chciał wiedzieć więcej”[2],…