Niemała część chrześcijańskiej literatury skierowana przeciw muzyce metalowej to materiał propagandowy – fakty na tyle mocno przenikają się z konfabulacjami, że bardzo szwankuje elementarna wiarygodność, bez której nie da się bronić żadnego dobra, w tym duchowego czy moralnego. To szerszy problem, związany z ogólnym trendem: kultura masowa rodzimego katolicyzmu pełnymi garściami czerpie z zabobonnego uniwersum wyobrażeniowego północnoamerykańskich chrześcijańskich konfesji. Stąd też coraz mniej dziwią „newsy” w rodzaju: „Homoseksualny demon kazał sataniście ugotować Biblię” (portal fronda.pl). Na uwagę jednak zasługuje to, co się dzieje na obrzeżu medycyny naturalnej, katolickiej dewocji i różnych form paramedycznych zabobonów. Tzw. medyczny sceptycyzm, wieloźródłowa powszechnie społecznie akceptowalna niechęć wobec medycyny naukowej / instytucjonalnej wskazuje na potężny kryzys irracjonalistyczny, przenikający polskie społeczeństwo, w tym niemałą część ludzi wierzących / religijnych. Konieczna dla higieny umysłowej nieufność względem popularyzowanego przez katolicką naukę przekazu na ten temat nie oznacza, że należy lekceważyć kwestie związane z fascynacją neopogaństwem i antychrześcijańskim przekazem w obrębie…
Dziennikarz i publicysta portalu Instytutu Spraw Obywatelskich, publicysta thinkzina Nowa Konfederacja; pisze dla Polskiego Radia 24, TVP.INFO, „Gazety Polskiej", kwartalnika „Fronda LUX" i tygodnika opinii TYGODNIK.TVP.