Dostojewski prześladował mnie przez tyle lat, że postanowiłem rozstać się z nim uroczyście. Czort z nim!
Cezary Wodziński w rozmowie z Januszem Opryńskim
Wodziński miał do Dostojewskiego stosunek osobliwy. Szczerze jego pisarstwa i myślenia nie lubił, a jednocześnie – dosłownie – nie potrafił się od nich uwolnić. Był to kontakt intymny, w którym przyciąganie mieszało się z odrazą. W centrum tego pełnego ambiwalencji obcowania, które dotykało wielu spraw pasjonujących, a może raczej (zarazem) prześladujących Wodzińskiego, była kwestia różnicy aksjologicznej. Nazywał tak różnicę pomiędzy dobrem i złem, organizującą – wraz z innymi fundamentalnymi różnicami, takimi jak prawda i fałsz, byt i niebyt, etc. – przestrzeń, w której wszyscy żyjemy. Różnice te determinują sposób naszego codziennego postrzegania i pojmowania świata, stanowiąc zarazem dla nas jego metafizyczny fundament. * Wedle Wodzińskiego, w czym był wiernym sprzymierzeńcem Szestowa i Heideggera, przede wszystkim zaś Nietzschego, różnica aksjologiczna stanowi kaganiec, uniemożliwiający dotarcie do sedna rzeczy; maskę zakrywającą prawdę bycia; koleinę, po której nasza cywilizacja w imię moralnych racji – tj….