Obwieszczony przez Francisa Fukuyamę koniec historii dla mieszkańców Kuby brzmi jak ponury żart. Życie na dotkniętej totalitaryzmem, hermetycznie odizolowanej od reszty świata wyspie wciąż toczy się dwutorowo. Z jednej strony władze karmią obywateli złudzeniami o samowystarczalności, z trudem usiłując dostosować ideologię socjalizmu do realiów kapitalistycznych. Z drugiej strony zaś przeminął nastrój wojennej mobilizacji, rodzi się wolny rynek, znika cenzura, a opozycja coraz śmielej artykułuje swoje żądania. Przedsiębiorczy Kubańczycy radzą sobie z grą przedstawień serwowanych im przez władze najlepiej, jak potrafią. W ciągu dekad wykształcili przemyślne strategie adaptacji do warunków wiecznego niedoboru. Dawny entuzjazm wobec „rewolucyjnych zaklęć” (s. 27) zastąpił zwykły pragmatyzm, który najłatwiej dostrzec…
Dr historii, socjolog, członek Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego, komentator przemian polityczno-gospodarczych globalnego Południa, recenzent literatur orientalnych. Prowadzi blog www.afrykanista.pl.