Subskrybuj
Tłumaczka literatury niemieckojęzycznej, eseistka, autorka m.in. książek Rubryka pod różą (2007), Jak być artystą. Na przykładzie Thomasa Manna (2011), Dziwna rzecz – pisanie (2012).

Coś szarego, coś niepokojącego

Jakiej to rzeczywistości nienawidzi Flaubert? Tej współczesnej sobie, zaludnionej strasznymi mieszczanami II Cesarstwa, z którą rozprawia się bezlitośnie w Szkole uczuć? Czy też rozciąga to uczucie na rzeczywistość w ogóle, jako taką, bo niezależnie od swego historycznego kształtu zawsze jest przeżarta nicością?

Wystarczy poczytać dowolne dzieło Flauberta, aby się zorientować, że wszystko tu jest głęboko przemyślane. Dosłownie wszystko, bo nie tylko pomysł całości, kompozycja, klamry spinające poszczególne partie, ale układ każdego zdania, i to z dokładnością do jednej sylaby. Flaubert nie sformułował swojej wiary pisarskiej w postaci programowego manifestu, jedynie w listach – a korespondencja stanowi niebagatelną część jego spuścizny – znaleźć można uwagi tyczące tego, o co mu chodzi w pisaniu, nad czym się męczy, do czego zmierza, jak pisać. W liście do Louise Colet z grudnia 1852 Flaubert stwierdza: „Autor w swoim dziele powinien być jak Bóg we wszechświecie, wszechobecny a niewidzialny”. W styczniu tegoż roku zwierzył jej, że chciałby napisać „książkę o niczym”, temat bowiem jest nieważny, a absolutnym sposobem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świętych wyobcowanie i inne z nimi kłopoty