Subskrybuj
Doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Zajmuje się teorią literatury i kultury, bada najnowszą polską literaturę i jej związki ze sferą publiczną, mediami i mechanizmami późnego kapitalizmu. Napisał książkę Autor jako marka.

Autor na miarę  naszych czasów?

Kim jest autor? Dla kogoś, kto nie interesuje się teoretyczną stroną interpretacji i literatury, podobne pytanie może wydawać się co najmniej dziwne, bo wiadomo przecież, że to osoba, która napisała tekst. Wiążemy nazwisko  z okładki książki z konkretnym człowiekiem, kojarzymy go z innymi dziełami, niekiedy otaczamy czcią  i odpowiadamy w teleturniejach na pytania o jego biografię. Jeśli jednak zaczniemy się zastanawiać, jak autor wpływa na rozumienie tekstu i proces interpretacji,  to sprawa szybko się skomplikuje.

Pytania o autora i próby odpowiedzi na nie pojawiały się tak często, że dziś trudno je zliczyć i usystematyzować. Sprawa, na pierwszy rzut oka, tak oczywista jak związek tekstu z autorem okazała się jednym z największych problemów naukowej dyskusji o literaturze. Nie bez powodu mówię o naukowości tej refleksji, bowiem jej istotną cechą przez pewien czas był zupełny rozdźwięk między akademickimi ustaleniami a społeczną praktyką czytania czy tzw. zdrowym rozsądkiem. W sposób skandalicznie skrótowy, wybiórczy i maksymalnie upraszczający przywołam momenty refleksji nad autorem – wielką figurą teoretyczną badań literackich – które z dzisiejszej perspektywy wydają się najważniejsze. Negatywnym punktem odniesienia dla nowoczesnej teorii literatury był pozytywistyczny genetyzm, który w wersji biograficznej oznaczał próbę tłumaczenia dzieła w związku z życiem i doświadczeniem pisarza. Tekst rozumiany był jako podrzędny względem jednostki twórczej, która decydowała o jego znaczeniu i stała na straży właściwej interpretacji. W konsekwencji autor stanowił centrum wiedzy o literaturze, a zadaniem czytelnika było odkrycie jego intencji, odpowiedź na sakramentalne pytanie: „Co autor miał na myśli?”. Kolejne teorie próbowały uciec od naiwnego biografizmu, oddzielić intencje autora od dzieła, ale w konsekwencji wpadały w innego rodzaju pułapki i redukcjonizmy. Psychoanaliza zdestabilizowała znaczenie tekstu i wystawiła pisarza na działanie treści podświadomych, a socjogenetyzm uzależnił go od grupy społecznej i dominującego układu socjalnego, ale trywialne pytanie przybrało tylko nową formę: „Jakie siły, potrzeby i pragnienia, mające swoje źródło w układzie społecznym i podświadomości, decydowały o działaniach autora, choć wcale nie miał ich na myśli?”. Z kolei w strukturalizmie nie pytano już, co autor miał na myśli, tylko w jaki sposób tekst znaczy. Nie chodziło o odkrycie intencji nadawcy, lecz o wyjaśnienie działania skomplikowanego mechanizmu języka, który produkuje znaczenie niezależne od czynników zewnętrznych wobec dzieła. Według strukturalistów ten, kto do nas w tekście mówi, nie jest tożsamy z zewnętrznym autorem,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak Ci nie wstyd?