Subskrybuj

Czeczeński dramat

Ostatnio ukazały się dwie ważne książki o Czeczenii: zbeletryzowany dokument Germana Sadułajewa <em>Jestem Czeczenem</em> oraz polityczny reportaż Jonathana Littella <em>Czeczenia. Rok III</em>. Mimo różnicy formy, autorzy się uzupełniają – Sadułajew pisze o wojnie, a Littell o tym, co po niej.

Z powodu eksterminacji inteligencji czeczeńskiej o dramacie narodu opowiadają ludzie z zewnątrz. Sadułajew, syn Czeczena i Rosjanki, podczas obu wojen w Czeczenii (pierwsza od 1994 do 1996 roku, druga według Kremla od roku 1999 do 2002, choć bez działań wojennych na masową skalę, do dziś) mieszkał w dalekim spokojnym Petersburgu. Amerykanin Littell odwiedzał Czeczenię na specjalnych, vipowskich zasadach. Podróżując z zezwoleniem premiera Putina w ręku, jest tylko trochę bardziej wiarygodny niż jego rzecznik prasowy. Sadułajew urzeka przede wszystkim pięknem literackiej formy i maestrią konstrukcji. Littell rysuje obraz dzisiejszej Czeczenii – nieznanej, bo dociera tam niewielu.

Rodzinna opowieść z piekłaSadułajew ukazuje swój największy dramat: rozdarcie między narodami czeczeńskim i rosyjskim. Jego źródłem nie jest wrodzona czeczeńska ksenofobia, ale wyniszczająca Czeczenię rosyjska agresja. Z rodem Sadułajewów było tak: „Rok 1944. (…) Deportacja. Wieś otoczyły szczelnym kordonem oddziały NKWD. Wystawili karabiny maszynowe. (…) Wysiedlali kobiety, starców, dzieci. Potem załadowali mężczyzn. (…) Wtedy przyszli na nasze podwórko….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kreatywna Polska?