Z raportu Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w roku 2014[1]wynika, że 60% Polaków i Polek nie przeczytało w ostatnim roku żadnej książki, 16% gospodarstw domowych nie posiada księgozbiorów, a tylko co dziesiąty obywatel powyżej 15. roku życia jest aktywnym uczestnikiem kultury czytelniczej, co oznacza, że kupił (dla siebie lub na prezent) i przeczytał w ostatnich 12 miesiącach choć jedną książkę, a także przynajmniej raz w miesiącu o książce rozmawiał. Pytania, które nasuwają się od razu, to: jaka to książka? Co z pozornie bogatej oferty wybierają czytelnicy i czytelniczki? Kto i co kształtuje ich gust? Przecież wydawnictw w Polsce nie brakuje (jest ich ponad trzykrotnie więcej niż przed rokiem 1989). Każde z nich próbuje walczyć o miejsce na regale czytelników i czytelniczek. W sondażach i rankingach wygrywają, a zyski zgarniają – co nie dziwi – najsilniejsi, których nie ma zbyt wielu, ale wciąż umacniają swoją pozycję. Co z pozostałymi wydawnictwami rozproszonymi na polskim rynku? Jaką ofertę proponują czytającej publiczności? Kto dziś czyta i kupuje literaturę piękną? Jaka część czytelniczego tortu do niej należy? Kto jest na tyle odważny, by porywać się z motyką na słońce i inwestować w wydawanie ambitnej beletrystyki? Choć pytania mogą prowokować ponure odpowiedzi, na szczęście znajdują się edytorscy szaleńcy, pasjonaci, którzy w literaturę wierzą i wiedzą, że ona sama potrzebuje wsparcia, a swoją działalnością udowadniają, że dobre praktyki wydawnicze popłacają, a przy okazji można dzięki nim zarobić. To osoby zakładające małe wydawnictwa, oficyny, które rocznie wydają kilka, kilkanaście przemyślanych tytułów. Choć mali, nie są słabi, wręcz…
Z wykształcenia ukrainistka i polonistka. Redaktorka, autorka, tłumaczka. Promotorka kultury ukraińskiej. W „Gazecie Wyborczej” producentka i wydawczyni podcastów