Subskrybuj
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Poeta nie pamięta

Pisze Marek Skwarnicki, że moja recenzja Ceny przetrwania? jest „galicyjsko-łagodna i chrześcijańsko-ostrożna” i w związku z tym „niewystarczająca”. No cóż, jestem recenzentem, a nie czyimkolwiek adwokatem (jak rozumiem, Skwarnicki oczekiwał ode mnie obrony i „świętego oburzenia”) – i w swoim tekście starałem się pokazać zarówno to, co w książce Romana Graczyka uważam za wartościowe, jak i to, z czym nie mogę się zgodzić. Gdybym był „chrześcijańsko-ostrożny”, jak mówi (z ironią) Skwarnicki, po prostu nabrałbym wody w usta, żeby się nikomu nie narazić.

Doskonale rozumiem, że Skwarnicki czuje się przez Graczyka niesłusznie pomówiony o współpracę z SB. Ma on prawo do obrony dobrego imienia, niemniej nie wolno mu zaprzeczać faktom. A fakty są takie, że wielokrotnie spotykał się z funkcjonariuszami SB poza biurem paszportowym, najprawdopodobniej w kawiarni lub restauracji, i rozmawiał z nimi bynajmniej nie zdawkowo (przyznaje to nawet w swoim tekście, kiedy pisze o rezygnacji Bohdana Cywińskiego: „z kompilacji dwóch rozmów − ze mną i…”; „oficer sporządzający łączny raport z rozmów ze mną i…”. Dlaczego Skwarnicki, spotykając się wyłącznie, jak twierdzi, w „sprawach paszportowych”, mówił o Cywińskim?!), a oni to, o czym opowiadał, uznawali za informacje cenne. Z punktu widzenia…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kreatywna Polska?