Na tę niewielką objętościowo prozę składają się trzy eseje, w których słowa „śmierć”, „żal”, „smutek”, „rozpacz”, „cierpienie” są przedmiotem nieustannej, wielostronnej analizy. „Stare słowa” – powiada o nich Julian Barnes, bo w sytuacjach granicznych tylko one oddają istotę rzeczy, tylko one warte są namysłu. Ale też słowa, na których zbudować można wielką literaturę – pod warunkiem że potrafi się tych słów odpowiednio używać. Albo inaczej – pod warunkiem że traktuje się je czule, z największą ostrożnością i pietyzmem, godnym archeologa dotykającego eksponatów sprzed tysięcy lat.
Julian Barnes, jeden z najsubtelniejszych współczesnych prozaików, po raz kolejny udowodnił, że wielka literatura powstaje tam, gdzie słowa tworzą wzory sumujące się ostatecznie w zapisaną językiem fikcji prawdę….