Subskrybuj

Mikołaja Grynberga poszukiwanie życia

Osobistą i żywą prawdę Grynberg stawia na pierwszym miejscu; ceni jej złożoność, migotliwość sensów, niuanse odsłaniające to, co przypadkowe, a zarazem brzemienne w skutki.

Mikołaj Grynberg od kilku lat publikuje dokumentalne książki poświęcone żydowskiemu doświadczeniu życia po Holokauście. Ten artysta fotograf, twórca oryginalny i poszukujący, w kolejnych swoich dziełach dający interesujące i ważne świadectwo wrażliwości estetycznej, emocjonalnej i intelektualnej, przed dziewięciu laty dokonał zwrotu zainteresowań i rozpoczął realizację kolejnych autorskich projektów. Trudno znaleźć dla nich dobrą nazwę. Ich celem jest przybliżenie ludziom żyjącym 70 lat po Zagładzie jej skutków, które wciąż pozostają nie do pojęcia.

Początek tej drogi ilustruje album Auschwitz. Co ja tu robię?(2009); jest to dzieło synkretyczne, w którym słowo i obraz budują przejmującą relację o ludziach odwiedzających muzeum w Auschwitz, a w pośredni sposób o mentalnych (i nadal niewyobrażalnych) konsekwencjach tego, co się tam wydarzyło. W dziele tym Grynberg pozostaje fotografem, ale jest także wrażliwym zbieraczem myśli. W pewien sposób posługuje się poetyką wypracowaną w swoim poprzednim projekcie „antropologiczno-artystycznym” Wiele kobiet (2008), gdzie portrety kobiet z różnych zakątków kuli ziemskiej otrzymały dopełnienie, swoisty werbalny retusz w postaci towarzyszącego ich zdjęciom autokomentarza. W Auschwitz. Co ja tu robię? nieostre zdjęcia, gwarantujące rozmówcom anonimowość, pozostają nieoczywistym, jakby mistycznym dokumentem realnej w tamtej chwili i miejscu obecności ludzi. Pomimo zastosowanego chwytu na fotografiach odpieczętowana została niepowtarzalność każdej z tych postaci, a mglisty obraz za każdym razem staje się dla odbiorcy wezwaniem do uchwycenia ostrości w przebłysku zrozumienia. Mają w tym dopomóc przypadkowo (?) dobrane słowa…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: XI: Nie marnuj