„Żegnanie się z życiem”, jako funkcja świadoma, nie musi być udziałem każdego starego człowieka. Odchodzą przecież i tacy, którzy nie mieli nawet czasu, by stanąć przed tą możliwością, usypiając łagodnie albo wręcz nieświadomie. „Żegnanie się z życiem” może być jednak ostatnim obowiązkiem – tak oczywistym jak wdzięczność: troska o to, by nie zgasła pamięć o tych, którym zawdzięczamy wszystko albo bardzo wiele i którzy zasługują na wdzięczność także kolejnych pokoleń.
23 września 2014, wtorek
Od pewnego czasu temat starości stał się modny, bywa nawet pierwszoplanowy. Zastanowił mnie lead z artykułu Haliny Bortnowskiej Muzyka starości(„Magazyn Gazety Wyborczej”, 4 września 2014): „Nie warto poświęcać życia żegnaniu się z życiem. Ale coś sensownego zrobić z ostatkiem czasu należałoby”. Tak jakby „żegnanie się z życiem” było w starości najbardziej niewłaściwe. Może autorka, Bogu dzięki, jest jeszcze od tego daleka? Bo ja sama widzę to zupełnie inaczej. Listopad to czas pamięci…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką