Subskrybuj

Nowa era kin studyjnych

Co się dzieje z kinami studyjnymi? Dlaczego zamiast – w myśl logiki – wyginąć w bezlitosnym pejzażu multipleksów, coraz wyraźniej odznaczają się na kulturalnej mapie naszych miast?

Nikt nie wie, skąd wzięło się określenie „kino studyjne”. W PRL-u nazywano je początkowo Kinami Dobrych Filmów. Kto pamięta, że taki podtytuł miało Kino Wiedzy w Pałacu Kultury i Nauki? Etymologia nazwy „studyjny” prowadzi nas do studiowania, a więc zgłębiania, edukacji. André Bazin pisał, że kina trzeba uczyć się jak mowy. Każdy, komu zdarza się bywać w kinach studyjnych, zrozumie ideę od razu.

Pierwsze kina studyjne powstały w Europie w latach 20. jako tzw. kluby filmowe. W Stanach Zjednoczonych i Europie kina specjalizujące się w pokazywaniu dobrych, artystycznych filmów nazywano art cinemas, art house. W USA po II wojnie światowej wielki rozwój kin studyjnych bazował, co ciekawe, na ambitnym repertuarze europejskim. W amerykańskich arthousach wyświetlane były filmy Andrzeja Wajdy, Jerzego Kawalerowicza, Romana Polańskiego, Jerzego Skolimowskiego.

Przede wszystkim repertuar W Polsce pierwsze kina studyjne powstały w latach 50. Najpierw pojawiły się Dyskusyjne Kluby Filmowe, które tworzyły się żywiołowo, głównie w środowiskach studenckich, przede wszystkim na fali odwilży po śmierci Stalina. Dzięki nim, jak czytamy w monografii Kino w sieci, zaczęła kształtować się świadomość, że kino może być sztuką, a ludzie, którzy zakładali kluby i w nich działali, wkrótce włączyli się w prace nad tworzeniem alternatywnej sieci dystrybucji. W powstaniu Sieci Kin Studyjnych czynnie uczestniczyli najbardziej poważani polscy krytycy i filmoznawcy, co także przyczyniło się do nobilitacji nowej Sieci. „Wszędzie na świecie istnieją kina dobrego repertuaru, wyświetlające tylko dobrane pod kątem poziomu artystycznego pozycje. Ich zadaniem jest nie dać przepaść w labiryncie masowej produkcji komercyjnej pozycjom wartościowym oraz pomóc w stworzeniu publiczności nowego typu, domagającej się tworzenia filmów ambitnych i oryginalnych” – pisał Jerzy Płażewski w 1961 r. w „Filmie”. Wtórował mu niedawno zmarły Jan Olszewski: „Kina studyjne są nam potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. W ciągu ostatnich kilku lat stworzono na świecie wiele filmów wybitnych, odbiegających od tradycyjnych wzorów tematycznych i estetycznych. Pozycje te – ze względu na to, że są tak nowatorskie – nie mogą liczyć na milionową widownię. W normalnych…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wyobrazić sobie Boga dzisiaj