Subskrybuj
Historyk sztuki, współpracuje z „Zeszytami Literackimi”. Ostatnio wydała biografię Jaka szkoda. Krótkie życie Pauli Modersohn-Becker oraz zbiór opowiadań Ten kraj. Publikuje pod pseudonimem.

Wspaniały egocentryk Rilke

„Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę” – ten wiersz z<em> Księgi godzin</em> długo uchodził za ekstatyczne wezwanie do Boga. Dopiero opublikowane w 1951 r. wspomnienia Lou Andreas-Salomé wyjawiły, że była to w istocie modlitwa do niej. Po raz pierwszy po polsku ukazuje się <em>Dziennik schmargendorfski</em>, jeden z młodzieńczych diariuszy Rilkego, w całości adresowany do Lou.

Prowadzone od lipca 1898 do września 1900 r. zapiski stanowią tylko niewielki wycinek dzienników Rilkego – do tej pory drukiem ukazały się zeszyty z lat 1897–1902, późniejsze są jeszcze opracowywane. Kiedy w 1897 r. René Rilke w monachijskim teatrze poznał Lou Andreas-Salomé, była ona uznaną autorką, a na salonach plotkowało się o jej burzliwych (choć zapewne białych) romansach z Fryderykiem Nietzsche i Paulem Reé. Natomiast 22-letni Rilke był neurotycznym, ambitnym, rozpoetyzowanym chłopcem. To Lou zasugerowała, aby zniemczył swoje imię. Piętnaście lat starsza, żyjąca w nowoczesnym, „otwartym” małżeństwie z orientalistą Karlem Andreasem pisarka stała się dla poety muzą, kochanką…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Władza w Kościele