Subskrybuj
Kustosz w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, pracuje w Instytucie Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, oddziale Muzeum. Opublikował m.in. Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie (2011), przygotowuje biografię Jana Józefa Lipskiego, prowadzi...

Ten, który chciał pogodzić I sekretarza z księdzem prymasem

<em>Dzienniki</em> Jerzego Zawieyskiego to bardzo ważne źródło wiedzy o współczesnej historii Polski: pokazują nie tylko kulisy zdarzeń blisko szczytu władzy PRL, ale może przede wszystkim tło – kontekst rzucający snop światła na motywy niektórych decyzji podejmowanych np. przez Gomułkę. Wypływa to, jak sądzę, przede wszystkim z osobowości ich autora.

Jerzy Zawieyski nie był politykiem, tylko artystą – w „wielkiej” polityce znalazł się nieco przypadkowo. Wrażliwy społecznie, bliski był lewicy, jednak po wojnie nie związał się z komunistami, nie szedł na kompromisy – nie publikował w latach stalinowskich. W październiku 1956 r. współtworzył – wyrastający z klubów młodej inteligencji, których najbardziej znanym przykładem jest Klub Krzywego Koła – Ogólnopolski Klub Postępowej Inteligencji Katolickiej, z którego wyłoniły się Kluby Inteligencji Katolickiej. W tym czasie został posłem na Sejm, jednym z reprezentantów „katolików” (używane wówczas wspólne określenie na różne zaangażowane społecznie środowiska odwołujące się do katolicyzmu, takie jak koło poselskie „Znak”, PAX czy mająca w nim korzenie „Więź” i grupa Frankowskiego, tj. późniejsze ChSS) – Gomułce zależało wówczas na szerokiej koalicji przedwyborczej, która miała dać mu mandat reprezentanta całego narodu. Podczas tego „przypływu nadziei” na realne zmiany Zawieyski zostaje wiceprezesem Związku Literatów Polskich oraz – co ważniejsze – jednym z członków Rady Państwa, czyli „kolegialnego prezydenta”. (Należy jednak pamiętać, że faktycznym dysponentem władzy w PRL była jednak partia, to tam zapadały decyzje – rząd na ogół zajmował się administrowaniem, a Rada Państwa miała zwykle symboliczne znaczenie; nominalnie, według zapisów Konstytucji PRL, była najwyższym organem władzy).

„Naiwny i heroiczny” Sytuacja Zawieyskiego była pełna paradoksów: „katolik” we władzach PRL; u władzy, ale tylko nominalnie, nie na szczycie, jak mogłoby się wydawać – stanowisko zajmowane przez Zawieyskiego było wysokie jedynie reprezentacyjnie; faktyczne decyzje zapadały nawet nie tyle w partii, ile w kilkuosobowym gronie (w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wojna