Od sześciu lat mieszkam w Brukseli i dopiero żyjąc tutaj, uświadomiłam sobie, jak wielka różnica istnieje między Kościołem katolickim w Polsce i na zachodzie Europy. Dzieli nas niemal wszystko…Łączy nas wiara w Jezusa Chrystusa. Charakterystyczną cechą Kościoła katolickiego jest jego uniwersalność. Wchodząc w jakimkolwiek miejscu na ziemi do katolickiej świątyni, aby uczestniczyć we mszy świętej czy przystąpić do sakramentu pojednania, od razu poczujemy się jak u siebie. Pomimo tej zasadniczej jedności istnieją znaczne różnice w przeżywaniu wiary, o których Pani wspomniała, także w tej niewielkiej geograficznie przestrzeni, jaką stanowi Europa. Wydaje mi się, że problemy, których doświadczamy, są wspólne dla całej zachodniej cywilizacji. Z jednej strony mamy zjawisko sekularyzacji, z drugiej – polityczne decyzje dotyczące promocji aborcji i eutanazji, legalizacji eksperymentów na ludzkich embrionach czy prawnego zrównania związków osób jednej płci ze związkami małżeńskimi. Odpowiedzi na te wyzwania bywają różne i trudno do jednego worka wrzucać Szwecję, Włochy i Stany Zjednoczone. Można w tym zakresie zaobserwować pewne podobieństwo między społeczeństwami i Kościołami w Europie Środkowej i Południowej oraz zasadniczą odmienność w przypadku Północy naszego kontynentu. Przybysza z Polski może szokować dostrzeżenie tych różnic, ale po części wynikają one z faktu, że znajdujemy się na innym etapie historii, jakby w innej fazie. Przyzwyczailiśmy się do myślenia o czterech filarach katolickiej Europy: Irlandia, Polska, Hiszpania i Włochy. Ale przecież nie tak dawno wśród tych filarów były również Francja i Belgia. Dzisiaj zaś wspólnoty w Hiszpanii i Irlandii przeżywają poważne problemy. Kościół w naszej części Europy ma inne historyczne doświadczenie niż na Zachodzie. Wciąż mamy w pamięci prześladowania z okresu nazizmu i komunizmu, lekką odwilż w latach 80. – aczkolwiek był to jednocześnie czas męczenników, przecież to wtedy zamordowano ks. Jerzego Popiełuszkę czy przeprowadzono zamach na Jana…