W przypadku Iraku najbardziej czytelnym zwiastunem tego scenariusza było zwycięstwo w amerykańskich wyborach prezydenckich w ubiegłym roku kandydata, który najpierw sprzeciwiał się interwencji nad Eufratem i Tygrysem, później deklarował wolę ewakuacji i od tamtej pory konsekwentnie zdaje się realizować ten zamysł. Choć, gwoli historycznej ścisłości, wypada zaznaczyć, że pod programem stopniowego wycofywania sił amerykańskich z Iraku do końca 2011 roku podpisał się (aczkolwiek niechętnie) jeszcze George W. Bush. Casus Afganistanu wydaje się pozornie przeczyć tezie o chęci „wycofywania…