Literature Lost Johna M. Ellisa należy do bardzo pokaźnej grupy książek, które w toczącej się „wojnie kulturowej” mają dostarczyć amunicji przeciwnikom radykalnych zmian, jakie dokonują się od paru dziesięcioleci w humanistyce amerykańskiej. Niektóre z tych książek, jak Umysł zamknięty Allana Blooma, zyskiwały chwilowy rozgłos, głównie dzięki prasie codziennej, inne, jak cały cykl publikacji Alana Sokala, wywołały dłuższą i owocniejszą dyskusję. Wszystko to jednak nie oddziałało na zasadniczy kierunek rozwojowy badań literackich.
Od ukazania się Literature Lost upłynęło już trochę lat i na horyzoncie metodologicznym pojawiły się nowe zjawiska, ale ogólnie biorąc sytuacja jest dziś podobna, bo na przykład krytyka ekologiczna zmieściłaby się w niemiłej Ellisowi rubryce krytyki upolitycznionej, a badania inspirowane odkryciami w naukach kognitywnych naraziłyby mu się swą interdyscyplinarnością.
Ellis z nostalgią wspomina czasy New Criticism. Ja także. Czytając Ellisa, przypominam sobie mój pradawny artykuł w „Znaku” (Widzenie uzbrojone. Pół wieku krytyki literackiej w USA, „Znak” nr 7/1958). Widziałem wtedy w …