Subskrybuj
Dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Od początku europejskiego kryzysu migracyjnego w 2014 r. zajmuje się głównie tematyką związaną z uchodźcami i migrantami. W latach 2005–2010 redaktor miesięcznika „Znak”.

Europa potrzebuje mobilizacji

Żadne z państw europejskich nie posiada dostatecznej siły i środków, by samodzielnie poradzić sobie z problemami współczesności.

Mija dwadzieścia lat od chwili, w której upadł mur berliński, a Pan, jako świadek zmian w Europie Środkowej, rozpoczął pisanie swojej „historii na gorąco”. Czy teraz, gdy tamta „history of the present” staje się powoli zwykłą „history of the past”, nie odczuwa Pan potrzeby przedstawienia tego wszystkiego jeszcze raz, tym razem w formie zbliżonej do tradycyjnych dzieł historyków – takich, które po prostu podsumowują pewien okres dziejów? Zajmuję się czymś, co nazwałem „historią teraźniejszości”. Uważam za ważne, że jestem świadkiem wydarzeń i jednocześnie myślę o nich jako historyk. Od czasów Tukidydesa aż do XVIII wieku w historiografii dominował pogląd, zgodnie z którym obecny na miejscu wydarzeń „wie lepiej”. Nawet dziś w odniesieniu do dziennikarzy mówi się, że piszą „pierwszy szkic historii”. Moim zdaniem, takie sformułowanie nie docenia potencjalnych możliwości naocznego świadka. To właśnie głównie ze świadectw i innych źródeł bezpośrednich spisujemy przecież dzieje. Co się natomiast „wie lepiej” po dwudziestu latach? Po pierwsze, czasem zostają ujawnione nowe dokumenty, po drugie – znane są już następstwa wydarzeń z przeszłości. Ten moment, w którym zyskujemy perspektywę czasową, która pozwala na docenienie konsekwencji opisał niemiecki historyk z XIX wieku Leopold von Ranke. W wypadku roku 1989 uważam, że nowych źródeł jest stosunkowo niewiele i że nie przyniosły one większych rewelacji. Konsekwencje są natomiast ciekawe – choć na ostateczne podsumowanie wciąż jest jeszcze trochę za wcześnie, bo teraz, w 2009 roku, znajdujemy się w przełomowym momencie kryzysu kapitalizmu, demokracji liberalnej oraz integracji europejskiej. A przecież były to trzy najważniejsze…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świat w roku 2025. Prognozy, nadzieje, obawy