Subskrybuj
Dr hab., historyk i politolog na Uniwersytecie Alberta Ludwika we Freiburgu (Niemcy).

Lewą marsz? Raczej: w tył zwrot!

Wobec słabości swoich własnych polityków, ze skrajnie lewicową konkurencją z jednej strony i socjalnymi rządami partii konserwatywnych z drugiej, socjaldemokraci w Europie nie mają co marzyć o szybkim wyjściu na prostą.

Czy ktoś z Państwa pamięta jeszcze tryskające uśmiechem twarze kanclerza Gerharda Schrödera i premiera Tony’ego Blaira – dwóch prymusów, którzy przewodzili wśród innych socjaldemokratycznych modernizatorów na szczycie we Florencji w 1999 roku? Swoim nie mniej zadowolonym kolegom z innych krajów – Billowi Clintonowi, Massimo D’Alemie, Lionelowi Jospinowi, Fernandowi Cardiso oraz ówczesnemu szefowi Komisji Europejskiej Romano Prodiemu – wykładali oni wtedy swój manifest nowoczesnej socjaldemokracji zatytułowany Europa. Trzecia Droga/Nowy Środek. Na jego osiemnastu stronach nałożyli wędzidło, kojarzonemu głównie z interwencjonizmem, „państwu opiekuńczemu”. Państwo nie może trzymać ręki na rynku – brzmiał główny postulat, garściami czerpiący z doświadczeń thatcheryzmu – „musi wyzwalać energię dla inicjatyw gospodarczych”….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ja, Afryka