„Kobiety tych okolic osądzało się nie na podstawie tego, co mogły pokazać w opiętych sweterkach, lecz po tym, czym się mogły pochlubić na półkach spiżarni. Mężowie otwierali na oścież drzwi tych skarbców i wyzywali zuchwale na pojedynek: kto ma więcej?” – pisze Betty MacDonald w przepysznej opowieści o farmerskim życiu w stanie Washington w latach 20. ubiegłego wieku. Wcale się nie dziwimy. Chwalenie się swoją zamożnością na pewno nie jest najładniejszą cechą ludzkiej natury, ale duma ze zgromadzonych zapasów to jednak trochę co innego. Spiżarnia – w swojej wersji klasycznej – ma pewne właściwości, które wynoszą ją ponad zwykły stos złota, portfel akcji albo superbrykę. W słojach, beczułkach i wędzonych połciach osadziła się nasza własna praca i przemyślność. Trzeba było czegoś nazbierać, coś…
Tłumaczka literatury niemieckojęzycznej, eseistka, autorka m.in. książek Rubryka pod różą (2007), Jak być artystą. Na przykładzie Thomasa Manna (2011), Dziwna rzecz – pisanie (2012).