Dla mnie pięć lat to raczej niewiele. Jakaś jedna piętnasta życia! A przecież tak krótka była też II wojna światowa – ale dla mnie długa: prawie połowa przemierzonej drogi, ta ważniejsza, już bardziej po dorosłemu świadoma. Świat przedwojenny ledwie pamiętany, bo przeczyło mu całe nowe doświadczenie pięciu lat wojny. Myślę o tych, co urodzili się albo zaczęli chodzić do szkoły na krótko przed 1 maja 2004. Dla nich te pięć lat to wszystko; kształt Polski w Europie jest oczywistością. Świat wokół zwyczajnie jest europejski. Życzę im, aby doświadczyli wielości i różnorodności światów człowieka – w porę dla siebie i z radością, a więc by zmiany horyzontu, które muszą nadejść, obracały się na dobro. Oczywistością europejską – tak bardzo oczywistą, że przestajemy ją dostrzegać – jest rozwiązywanie konfliktów między państwami unijnymi drogą negocjacji, a nie użycia siły. Nie wyobrażamy już sobie wojen między tą grupą sąsiadów – ani trzydziestoletnich, ani pięcioletnich! Pierwszym zadaniem jest, by nie ulec nawrotom żadnego z możliwych nacjonalizmów. A drugie podobne jest temu: trzymać w ryzach nieunikniony europocentryzm; Europa nie może…
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...