W obliczu kryzysu na światowych i europejskich giełdach i spadku kursu złotówki prezydent i premier, wywodzący się z rywalizujących ze sobą ugrupowań, zademonstrowali, że są zdolni do współpracy i że ich oceny położenia polskiej gospodarki są dość zbliżone. Dobrze, iż tak się stało, choć pozostaje wątpliwość, na ile ich zachowania wynikają z rzeczywistego poczucia odpowiedzialności za państwo, a na ile z chęci zatarcia fatalnego wrażenia po październikowym brukselskim szczycie UE. Być może obaj politycy chcą, abyśmy szybko zapomnieli o…
Historyk i publicysta, polityk, b. działacz opozycji demokratycznej, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.