Subskrybuj
Pisarz, publicysta, obieżyświat. Wydał między innymi powieść S.O.S., tomy esejów filozoficznych: Wołanie o sens oraz Paradygmat.

Złość

Wspólny wróg jednoczy. Zbiorowa złość daje chwilowe poczucie wspólnoty, bo oto został nazwany wróg, który dybie na wszystkich. Ale tłum jeszcze nie wie, że jednocześnie niszczone jest wszystko, co ze stada czyni zdolne do rozwoju społeczeństwo.

Wokół tyle wzajemnej złości: w rodzinie, w pracy, w polityce, wszędzie. Skąd się ona bierze i czym jest? Co gorsza, złość jest zaraźliwa jak grypa: skoro zostałem zaatakowany, oddam cios komukolwiek – niekoniecznie sprawcy – albo sam będę rozdawał kopniaki na prawo i lewo, kierując się nawet nie żądzą zemsty, ale poziomem adrenaliny. Jak pisze Jonathan Carroll: „Jeśli chodzi o pasję, nic nie zastąpi seksu, ale złość stanowi niezłą namiastkę”. Pewnie dlatego jest tak powszechna i tak łatwo jej ulegamy. Z drugiej strony – „złość piękności szkodzi” – jak słusznie powiada popularne porzekadło, bo nie sposób być ładnym, miłym, a jednocześnie rozzłoszczonym i agresywnym. Trochę głębiej rzecz ujmuje Françoise Sagan, pisząc w jednej ze swoich trochę już dziś zapomnianych powieści: „Głupota nie zawsze czyni złym, złość zawsze czyni głupim”. Zgoda, ale – podobnie jak inne sentencje o złości i złośnikach – nie dotyka istoty sprawy. Czym więc jest złość i skąd bierze się jej wszechobecność? Może utożsamić ją z nienawiścią, co też wielu czyni, bo wtedy tak diagnoza, jak terapia wydaje się prostsza: nienawiść zawsze jest skierowana przeciwko komuś, a bierze się z fałszywych wyobrażeń o innym człowieku:obojętnie, innej rasy, innych poglądów, innego pochodzenia. Wtedy potrzebna jest tolerancja, to jedno z najczęściej używanych i najbardziej lekkomyślnie nadużywanych…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jan Paweł II. Żywa pamięć czy makatka